sobota, 22 sierpnia 2015

Chorwackie westchnienia




Bo zanim jeszcze zdobyliśmy najwyższy szczyt w Polsce... Osiągnęliśmy chorwackie 1830 m n.p.m. To był czerwiec, była wiosna (choć tam już jak lato), były zachwyty, namiot rozbijany na dziko, kuskus na tysiąc sposobów, pierwsze wiśnie na opuszczonym kempingu... i wszelkie podróżnicze radosne troski, które cudownie odrywają od codzienności. 

I było też chorwackie pranie, rzecz jasna.




3 - 7 czerwca 2015

Nasza podróż trwała zaledwie parę dni, ale każdy z tych dni obfitował w moc różnorodnych wrażeń. Ach, jak tam było dobrze... :)






Pierwotnym celem jednak były góry.






i cel został zdobyty :)

No i powstał pierwszy Limeryk z Korony Gór Europy ;)

Po wdrapaniu się na Dinarę
lęku wysokości nie mamy wcale.
Poznany Chorwat o widokach opowiada
"miej ze sobą kurtkę!" - taka jego rada;
Bora nieźle wieje - dasz wiarę?! 
(w tym upale!)



a wracając...



natykaliśmy się na dające do myślenia
pozostałości Całkiem Niedawnych Czasów...








Góry Dynarskie silniej wzbudziły chęci na wędrowanie po zagranicznych górach... Bo tyle jeszcze do odkrycia, tyle do zobaczenia, tyle do przejścia przed nami! ;)

A jak na razie: reszta zdjęć z wypadu na Chorwację tutaj.













2 komentarze:

  1. Foty przekozackie, też urlopowałem w Chorwacji w tym roku, może gdzieś się minęliśmy :)

    OdpowiedzUsuń