Francuskie "góry mylne"

Niekończące się pasma szczytów, rozpływające się w dali w niebieskiej mgle. Góry aż za horyzont. 

Każde kolejne zdobywanie grani okazywało się tylko preludium do dalszej drogi.  Góry mylne - bo mamiły nas perspektywą szybszego dotarcia na szczyty. A ponieważ nasza mapa odpłynęła wartkim strumieniem górskim jeszcze przed zdobyciem trzytysięcznika dalszy ciąg naszych alpejskich wędrówek był zupełnie spontaniczny i instynktowny. 

Kiedy już zdobyłyśmy upragnioną grań ukazały się kolejne górskie pasma. A za nimi kolejne, i jeszcze następne... W dole iglaste lasy i miejscowości innej spośród narciarskich Trzech Dolin. Nowe dla nas perspektywy, odkrycia przestrzenne.

Grań chwilami przypominała tatrzański szlak między Kopą Kondracką a Kasprowym, chwilami było zupełnie jak na bieszczadzkich połoninach.

Niezmiennie pusto, słonecznie i bajkowo jesiennie.

Zapraszam w fotograficzną drogę:




19.10.2018



















































Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Green Velo porady praktyczne

Pokonanie legendy... czyli cała Orla Perć w jeden dzień (zupełnie niespodziewanie!)

Serra da Estrela

Żyjąc w zachwycie tym wstrząsającym...