Jesienny poniedziałek w Lyonie

Wracając z wędrówek po francuskim Alpach, zanim jeszcze dotarłyśmy na lotnisko im. Antoine de Saint-Exupéry, poszwędałyśmy się po słonecznym Lyonie. 


o, jest i pranie z Lyonu! jak malowane...;)







Kilka kadrów z tego uroczego miasta.


Ale zanim: garść faktów.

Spacerując po mieście inspirowałyśmy się poradnikiem 101countriesbefore50 i podpowiedziami pani z informacji turystycznej. Do Lyonu dotarłyśmy z pomocą Basi i autostopu. Do samego miasta podwiózł nas szarmancki pan, który jechał do Paryża i... był Polakiem. Od lat mieszkającym we Francji. Grafikiem na emeryturze. Przedstawił się jako Żebracki. Niestety nie udało mi się znaleźć zdjęć jego prac w internecie, choć mówił o swoich wystawach w Polsce. Z naszym Krakowem łączyły go studia na ASP.

Późnym wieczorem dotarłyśmy na lotnisko, korzystając z blablacar.fr. Bardzo polecam, to chyba najtańszy możliwy sposób dojazdu. Jechałyśmy razem z dziewczyną, która pracowała na lotnisku i w Lyonie się wychowywała, z pochodzenia jednak też była Polką. A jej brat planuje otworzyć francuską naleśnikarnię... w Krakowie, a jakże. ;)






Place Bellecour i w dali Bazylika Notre-Dame de Fourvière

widok spod Bazyliki Notre-Dame de Fourvière na Place Bellecour ;)


































Inne wpisy z październikowych wakacji we francuskich Alpach - tutaj.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Green Velo porady praktyczne

Na ukraińskie połoniny z bieszczadzkiej tęsknoty...