sobota, 5 grudnia 2015

Lot po słońce

listopad 2015

Wspaniała sprawa - wtedy, gdy dni skracają się i marzną, móc ruszyć po słońce. Nad Morze Śródziemne, niebieskie i łagodne. Do hiszpańskiego miasta, które od świtu do zmierzchu nasycone jest słonecznym blaskiem. I to takie powszednie. Jasne, jak słońce. Oczywiste. Jak zamek wznoszący się nad blokami.


pranie w Alicante w środku dnia...

...i pod dnia koniec

A wieczorem - co to było za światło! Co to były za niezwykłe zupełnie chwile! Gdzieś z zakamarków pamięci niepamiętanej wydostały się wrażenia z argentyńskiego filmu. Takie powietrze, takie ciepło. Taki południowy spokój. Dobre zawieszenie, poczucie uniwersalności trwania tych chwil. Choć przecież przeminęły, jak wszystkie inne, to tak, jakby ciągle trwała inna przestrzeń, w której one są. Nie mijają, a trwają sobie nieprzerwanie w tym zawieszeniu. Światło na odrapane budynki pada wciąż to samo. Niskie słońce nad morzem, ptaki kołują wokół zamku na skalistym wzgórzu.





Impresje z listopadowego Beskidu Niskiego

Wędrowanie Beskidu Niskiego szlakami. Znów - w tym samym czasie okolic 11 listopada. Kto by się spodziewał.



Patrzę jak wywieszasz pranie
Chciałbym z tobą się zestarzeć
- zaśpiewało właśnie Radio.