sobota, 5 grudnia 2015

Lot po słońce

listopad 2015

Wspaniała sprawa - wtedy, gdy dni skracają się i marzną, móc ruszyć po słońce. Nad Morze Śródziemne, niebieskie i łagodne. Do hiszpańskiego miasta, które od świtu do zmierzchu nasycone jest słonecznym blaskiem. I to takie powszednie. Jasne, jak słońce. Oczywiste. Jak zamek wznoszący się nad blokami.


pranie w Alicante w środku dnia...

...i pod dnia koniec

A wieczorem - co to było za światło! Co to były za niezwykłe zupełnie chwile! Gdzieś z zakamarków pamięci niepamiętanej wydostały się wrażenia z argentyńskiego filmu. Takie powietrze, takie ciepło. Taki południowy spokój. Dobre zawieszenie, poczucie uniwersalności trwania tych chwil. Choć przecież przeminęły, jak wszystkie inne, to tak, jakby ciągle trwała inna przestrzeń, w której one są. Nie mijają, a trwają sobie nieprzerwanie w tym zawieszeniu. Światło na odrapane budynki pada wciąż to samo. Niskie słońce nad morzem, ptaki kołują wokół zamku na skalistym wzgórzu.





Impresje z listopadowego Beskidu Niskiego

Wędrowanie Beskidu Niskiego szlakami. Znów - w tym samym czasie okolic 11 listopada. Kto by się spodziewał.



Patrzę jak wywieszasz pranie
Chciałbym z tobą się zestarzeć
- zaśpiewało właśnie Radio. 




niedziela, 22 listopada 2015

Azulejos z Azorów


październik 2015


tutaj przykład prania i azulejos na lizbońskiej kamienicy

Azulejos - czyli ceramiczne płytki pokrywające ściany, symbol Portugalii. Często tworzą obrazy, ale mogą również układać się w geometryczne wzory.

przykład dość oryginalnego azulejos z Lizbony

Czy na Azorach - oddalonych od kontynentalnej Portugalii dobrych 1500 km - także można zobaczyć słynne portugalskie azulejos?


Jedyna w Europie plantacja herbaty!

październik 2015


pranie suszące się w Ponta Delgada - w stolicy wyspy Sao Miguel


Wyspa Sao Miguel oferuje wiele atrakcji.


najbanalniej - można zachwycać się widokami

niedziela, 15 listopada 2015

Pico, czyli wulkan na oceanie

październik 2015


pranie i "domy z wulkanu"
pranie i palmy!


22 października roku 2015 zdobyliśmy wspólnie najwyższy szczyt Portugalii.  
2351 m n. p. m. 
Wulkan Pico na azorskiej wyspie Pico.

takie widoki!

To coś zupełnie nowego i wyjątkowego... Z górskich wysokości widzieć... nie, nie inne góry. Nie wioski w dolinach. Nie wijące się strumyki. Nawet nie chorwackie czołgi. Ale... ocean! I inne okoliczne wyspy!

czwartek, 15 października 2015

Wietrzenie mózgu w Rumunii

wrzesień 2015

Autostopem do Rumunii... 
Taka nierealna na podróż. Wydarzyła się gdzieś Pomiędzy. Wcisnęła się w krótki czas na oddech. Niepokojem podszyta. Niby przecież planowana, i to od dawna, terminowo przekładana - stąd może aż dziw, że w końcu rzeczywiście była. 

Trochę wciąż nie do uwierzenia, że miała miejsce. 


zdjęcie rumuńskiego pranie jednak jest
- czyli podróż rzeczywiście się odbyła... ;)






 Wszystkie zdjęcia z gwiazdką (taką: *) 
są autorstwa znakomitej pani fotograf Jagody :)




Kiedy zaczyna się być w Drodze?


*

*

*


sobota, 22 sierpnia 2015

Chorwackie westchnienia




Bo zanim jeszcze zdobyliśmy najwyższy szczyt w Polsce... Osiągnęliśmy chorwackie 1830 m n.p.m. To był czerwiec, była wiosna (choć tam już jak lato), były zachwyty, namiot rozbijany na dziko, kuskus na tysiąc sposobów, pierwsze wiśnie na opuszczonym kempingu... i wszelkie podróżnicze radosne troski, które cudownie odrywają od codzienności. 

I było też chorwackie pranie, rzecz jasna.



Kioski świata

4 czerwca 2015

Podczas naszej "chorwackiej czerwcówki" przejazdem (nadgorliwym) zahaczyliśmy też o Bośnię i Hercegowinę. No i pranie jest, proszę bardzo:

nawet z flagą w tle!


Cóż w tej Bośni i Hercegowinie zdążyliśmy jeszcze zrobić, poza powyższą fotografią prania?

niedziela, 9 sierpnia 2015

piątek, 7 sierpnia 2015

Co w Kostrzynie nad Odrą poza woodstockiem?

27.07-2.08.2015


poza, rzecz jasna, praniem
w Kostrzynie są i balkonowe parasole





Ten Przystanek Woodstock był dla mnie zupełnie inny od wcześniejszych. Woodstockowe atrakcje do obejrzenia z innej zupełnie strony, z nowego punktu widzenia, szerszej perspektywy, a nawet - poszerzanej (cudzej) świadomości... ;) Teraz najwyborniej smakowała chłodna kawa rozpuszczalna z dużą ilością mleka, z plastikowego kubka, z widokiem na bok dużej sceny i pędzących do swoich spraw VIPów. Najpyszniejsze były truskawkowe lody w białej czekoladzie z polowego Lidla, gdzie pozytywnie nastawieni, rozbujani kasjerzy życzyli miłego dnia. Zachwyty medycznymi doświadczeniami i działaniem, a już nie tak bardzo kurzącym się "woodstockowym klimatem". Chyba jednak z pewnych rzeczy się wyrasta...






Oj, choć dobrze, gdyby zintensyfikowana na Przystanku Woodstock otwartość była czymś zwyczajnym i powszechnym na co dzień. 


Będąc już piąty raz w Kostrzynie nad Odrą nareszcie udało mi się zobaczyć coś więcej niż woodstockowe pole, dworzec, kościół, chiński market i migawki z miasta. Niedzielnym popołudniem odkryłam "Kostrzyńskie Pompeje"...



wtorek, 19 maja 2015

Jak to jest ruszyć na rowerową majówkę wzdłuż Wisły?

krótki "długi weekend majowy" 2015


pranko z krasnalowych wiosek
 

Jak to jest rzucić wszystko i pójść na rower?



Jak to jest: czuć wolność całą sobą? Jak to jest być w drodze - najpełniej jak tylko można Być w Drodze? Mieć ze sobą przenośny dom, ale nie dźwigać go na plecach? Jak to jest: wszystko co do przeżycia niezbędne wieźć na bagażniku?
Nie potrzebować nic zupełnie, poza tym co teraz trwa i co teraz jest.


 
Jak to jest czuć zapach czasu?

czwartek, 2 kwietnia 2015

sobota, 14 marca 2015

Spełnianie bieszczadzkich marzeń

6-8 marca 2015


W Bieszczady jedzie się raz - później się już tylko wraca...

Góry, które nieustannie inspirują. Zachwycają za każdym razem. Powroty wciąż i wciąż, po kolejne spełnione bieszczadzkie marzenia.
Po listopadowych mgłach przyszedł upragniony czas na połoniny całe w śniegu...


"pranie" (celowo w tle - brzozy)
z najdalej wysuniętej na południe zamieszkałej miejscowości w Polsce...



i "pranie" z Bacówki pod Małą Rawką


czy może być piękniej niż w Bieszczadach?...


sobota, 14 lutego 2015

Między nami tyle śniegu?

zima 2014 - 2015

Są tacy, co zimą łapią stopa i jadą na Bałkany...

Novi Sad. Ola Mazur autostopem
(tam, gdzie miałyśmy razem dotrzeć we wrześniu...).
serbskie pranie dla mnie. dziękuję! :)


...są i tacy, co zakładają stare górskie buty (bo te nowsze toczą walki o reklamację
i ruszają w śnieżne zaspy w Beskidach.