poniedziałek, 15 września 2014

Sierpniowe Sudety na zimno

19-22 sierpnia 2014

"Dobrze mieć przez chwilę rozwiązane buty,
żeby docenić, gdy są zawiązane.
Żeby docenić komfort."
Basia


pranie spod Śnieżnika

i z  (chyba) Wambierzyc

W czwórkę ruszyliśmy z dwoma namiotami w niezbadane dotąd przez żadne z nas Góry Na Zachodzie Polski. I wymarzliśmy nocami tak, jak nikt z nas się nie spodziewał zmarznąć w, bądź co bądź, sierpniu.

na Śnieżniku

widok z Czarnej Góry

i ze Szczelińca

Posiłki jadaliśmy w trawach, na wieży widokowej, w gąszczu jagodowych krzaczków, na placach i rynkach pobliskich miejscowości. Wieczorami rozgrzewaliśmy się podgrzewanym na palniku winem bananowym produkcji Winiarza Bartka. Mimo nocnego sierpniowego zimna była to pełna uroku wyprawa.

(zdj. Jagody)


kiełki z Biedronki w trawach pod Śnieżnikiem

Jagoda buszująca wśród jagód na Śnieżniku

keks Mamy zdobył Czarną Górę

śniadanie pod palmami w Kudowie-Zdroju

i pod ratuszem w Radkowie

(zdj. Jagody)


rozgrzewające herbaty...

...i nie tylko

Schodząc z Czarnej Góry do Międzygórza zaskoczyły nas przedziwne domy w klimacie bardzo starych pensjonatów oraz knajpka z pyszną pizzą i psychodelicznymi malunkami na ścianach.

(zdj. Basi)




Spotykaliśmy na naszej drodze przeróżne stwory, twory i stworzenia...

sarenkę pod Śnieżnikiem

koniki w Łężycach

i o helskich fokach można było na Szczelińcu poczytać

schronisko w stylu PRL pod Śnieżnikiem

i przedstawiciel uroczych nadrzewnych kapliczek

skalne grzyby


i skalno-grzybne straszące stworzenia

no... właśnie. Takie cuda w Wambierzycach


Słońce zachodziło specjalnie dla nas pod zamglonym Śnieżnikiem, najpiękniej złocąc smukłe trawy i cudnie rozświetlając całą łąkę.



wieczorny chillout

I specjalnie dla nas nie wschodziło zza gór nad porannie senną Sawanną Afrykańską (po noclegu tuż przy zachowawczej plantacji nasiennej jodły pospolitej).


Dzięki temu wambierzycką Kalwarię zobaczyliśmy zanim jeszcze opadły mgły...

a po Drodze Stu Zakrętów takie zachwyty...

...a potem takie klimatyczne, stare mosty kolejowe

a mgły opaść w Wambierzycach dalej nie zdążyły






Było w naszej wędrówce dostatecznie wiele moich ulubionych punktów widokowych. Na Szczelińcu, gdzie zbierało się na deszcz (aż się zebrało) było rozlegle i pięknie.






I w Bielawie, z trzeciej co do wysokości wieży kościelnej w Polsce (wśród dostępnych do zwiedzania ;) - jak się później okazało), było słonecznie i błogo niedzielnie.







I więcej zdjęć z naszego odkrywania Sudetów i Dolnego Śląska.

na Śnieżniku
(zdj. Basi)

wędrując ze Śnieżnika na Czarną Górę

(zdj. Basi)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz