niedziela, 10 sierpnia 2014

"I may be paranoid but not android. And one day I'm going to grow"

12/13 lipca 2014

...takie napisy na murach w Tbilisi (თბილისი).





Parę migawek z gruzińskiej stolicy.


(zdj. Jagody) także Pirosmani zawędrował do Tbilisi
Szczęśliwie zupełnie przypadkiem trafiłyśmy na świetny, całkiem tani (za łóżko w wieloosobowym 15 lari, czyli niecałe 30 zł) hostel w centrum miasta. Zwie się BHM Hostel. Krzywe schody do przytulnie klimatycznego wnętrza można znaleźć pod numerem 14 przy głównej ulicy - Rustaveli


Nocne przechadzki na otaczające miasto wzgórza... Miasto wśród wzgórz to zawsze wspaniała sprawa, bo wiąże się w cudownym, zwykle łatwo dostępnym widokiem z góry na panoramę okolicy. A tam na dodatek znów kolejka nad rzeką! Uwielbiam Gruzję za te kolejki :)



zdjęcie Jagody

o, w Tbilisi można spotkać knajpkę w stylu Banialuki
czy innej Wódki i Śledzia

tego pana po prawej to nawet widzieliśmy na żywo

I kilka obserwacji ze snucia się po rozgrzanym mieście za dnia.



temu panu kolana wsiąkły w ścianę

a te panie oglądały film na wypasionej komórze

na przymarszrutkowym targu różnorodności...


a od tej pani można kupić wszelkiego rodzaju orzechy
a tu książki


Choć może nie widać tego na powyższych zdjęciach ;) to w stolicy Gruzji ładnie odnowione budynki, przyjemne uliczki z miłymi knajpkami mieszają się z wschodnim chaosem i lekkim turpizmem podupadłych kamienic. Tbilisi to ciekawe miasto. Chętnie kiedyś tu jeszcze wrócę by móc zaobserwować więcej.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz