Posty

Świnica. Jesteśmy mgłą

Obraz
Ciepło krakowskiego wieczoru zaskoczyło. Tramwaje głośno mknęły po torach, samochody rozświetlały czerwcowe ciemności. Ciepło miasta, trochę lepkie i betonowe. To zupełnie inne powietrze od tego w górach: rześkiego i mglistego.
Mgła była wszędzie. Otaczała z każdej strony. Wdzierała się we włosy, chłodziła ramiona, osiadała na powiekach.  Jakbyśmy wszyscy byli mgłą.




Kościelec trochę przypadkiem

Obraz
Tego lata bardzo chcę pochodzić po Tatrach ile można. Nadrobić tatrzańskie zaległości i pospełniać górskie marzenia.

Od czasu przejścia Orlej Perci te skaliste góry mocno siedzą mi w głowie...





Bieszczadzkie sentymenty

Obraz
Zapraszam na spacer po bieszczadzkich wspomnieniach... ;)


Bieszczady to było dla mnie coś więcej niż pasmo górskie.  Więcej niż piękne miejsca.
Bieszczady to pewien symbol. To esencja klimatu najbliższego mojemu sercu. To mieszanka piosenek SDM, tekstów Stachury i Harasymowicza, bieszczadzkich aniołów wśród traw połonin, Bazy Ludzi z Mgły, bezkresu łagodnych krajobrazów, przytulnych chatek bez prądu pośrodku niczego, wolnych artystów, dzikich, odludnych miejsc, dźwięku harmonijki niosącego się w dal...
Jakoś na obecną chwilę dużo bardziej ciągnie mnie w Tatry, ale to właśnie od Bieszczad zaczęła się moja miłość do gór.

Włączcie sobie bieszczadzką playlistę (klik!) i ruszamy w podróż wspomnień  po połoninach i zapomnianych wioskach... ;)

Szlakiem kwitnących bzów

Obraz
Zarzucić na rowerowe bagażniki sakwy wypchane prowiantem i niemnącymi się ciuchami - i już jest lżej w głowie.

Jesteśmy w drodze, siłą własnych nóg i mechanizmu dwóch kółek.
Jest pięknie.



Pole woodstockowe... w maju

Obraz
Jadąc rowerem wzdłuż zachodniej granicy Polski (albo raczej: wschodniej granicy Niemiec ;) ) nie mogłam odpuścić sobie odwiedzenia okolic Kostrzyna nad Odrą. Już dawno ciekawiło mnie jak wygląda miejsce Przystanku Woodstock... bez Przystanku Woodstock. ;) 3 maja nadarzyła się ku temu doskonała okazja.





Tatry Zachodnie kwietniowe

Obraz
W ciągu dnia gwarna Dolina Kościeliska z wózkami pełnymi niemowlaków i "typowym wujkiem" krzyczącym po czyimś kichnięciu: Na zdrowie! wieczorem zupełnie pustoszała. Schronisko na Hali Ornak jakby wymarłe. Za oknem w nieprzebranej ciemności tatrzańskiej nocy raz po raz błyskała burza, na którą w napięciu oczekiwaliśmy cały dzień.

Tyle dobra, tyle piękna. Wędrówka tatrzańskimi szlakami pod koniec kwietnia w środku tygodnia to strzał w dziesiątkę. Pogoda nie dostosowywała się do pesymistycznych prognoz i całe trzy dni cieszyliśmy się cudownym słońcem i bezludnymi szlakami. 
Co to dużo pisać zresztą.. Spójrzcie tylko na zdjęcia:



Cypr w czterech aktach

Obraz
Zielony maj początkiem marca,  czyli jak pod pretekstem półmaratonu uciec od zimowej hibernacji ;)














Jak nazywa się najwyższy szczyt Cypru?

Obraz
Nie jest to chyba aż tak istotne, bo na samym wierzchołku najwyższej góry Cypru króluje baza wojskowa, a w ogóle to można tam wjechać autem po asfalcie... Cóż to więc za wyczyn - zdobyć najwyższy szczyt Cypru? ;)





Psychizacja krajobrazu

Obraz
Wrażenie pustki.
Lodowaty wiatr, który rozpalał policzki. Kiedy wstrzymywał swą szaloną gonitwę nastawała zupełna Cisza. Biały bezkres. Wyłaniające się z mlecznego powietrza srogie, surowe skały. Kontrasty. Bieli śniegu z ciemną zielenią kosodrzewiny. Jaskrawych ubrań i plecaków z monotonią i stałością krajobrazu. Lodowato zimnych dłoni z gorącym zachwytem w sercu. Kontrasty. Lekki puch śniegu i siła górskich skał.

Zimowy wschód słońca z Lubania

Obraz
Na Lubaniu pierwszy raz byłam w październiku kilka lat temu. Baza namiotowa była wtedy pusta, jesień złota i słoneczna, a widoki na Tatry zapierały dech.
W międzyczasie na Lubaniu, jak i innych gorczańskich szczytach, wyrosła wieża widokowa. Przetestowaliśmy ją latem, by później zimową nocą wędrować przez śnieżne zaspy w jej kierunku... ;)

Ciepły, letni dzień w styczniu

Obraz
Zielone liście kołyszą się na wietrze. Ziemia dudni od przejeżdżającego pod nami metra. Słońce przecudnie świeci. Świetliste zajączki odbijają się od poruszanej wiatrem plastikowej płachty i skaczą po rękach. Wokół chyba sami stali bywalcy tego miejsca. Lokalsi. Dwóch facetów przy kawie. (Bartek mówi, że to znak innej kultury - u nas to ponoć widok niespotykany). Chłopak w szarej czapce z rudym psem i kieliszkiem białego wina. Para staruszków ze szklankami złocistego piwa. Knajpka "Restaurant Fali's Bar" prowadzona przez Chińczyków. Paella z krewetką o małych, ciemnych oczkach. Żółty ryż na czarnej patelni. Kawa z mlekiem trafia w najlepszy na nią moment. Teraz. Ciepły, letni dzień w styczniu trwa.

Esencję lata poczułam wracając się po coś do naszego mieszkania z Airbnb. Zaciemniony korytarz, przez szybę wpada pełnia słonecznego dnia. Cienie i ciepłe blaski przeplatają się na ścianie. Otwarte okno. W mieszkaniu obok gra telewizor. Tak jakoś wyjątkowo typowo dla letnich d…

Dlaczego warto wybrać się w drogę?

Obraz
Zakochałam się w rowerowych podróżach.
Pierwszy raz - już na trzydniowej rowerowej majówce wzdłuż Wisły.
Potem tliła się w głowie myśl o dłuższej rowerowej drodze. Do realizacji doszło w czerwcu 2017. 
A dlaczego pojechaliśmy akurat w czerwcu? Bo to najdłuższe dni w roku. Te dni, w które zwykle czekało się na szkolnym boisku na upragnione wakacje. Te dni, w sesyjnej gorączce, w które trzeba było przyswoić wiedzę z wykładów z całego roku... 
My w tym roku w czerwcu ruszyliśmy w drogę! ;)



Dlaczego warto wybrać się w drogę?

Impresje spod rosyjskiej granicy

Obraz
Rowerowy Szlak Green Velo wiedzie wzdłuż granic Polski. I to tych najciekawszych. Wschodnich. Granic z państwami, do których nie ma tak łatwego dostępu jak do krajów Unii Europejskiej. Ukraina, Białoruś, Rosja. 
Już pierwszego dnia naszej rowerowej tułaczki doświadczyliśmy bliskości zamkniętej granicy. 
Kawałek za Przemyślem, Budzyń. Jeden z pierwszych Miejsc Obsługi Rowerzystów na naszej drodze. Jakieś 1,5 km do granicy z Ukrainą. Rozpaliliśmy ogień na palniku kuchenki turystycznej, rozłożyliśmy nasz prowiant. Przekąsiliśmy co nieco. Błogi odpoczynek. Cisza, spokój, wokół lasy i jakieś domki. Przychodzą przyjaźnie nastawione kundelki, szare koty. Proszą o głaskanie.
Pojawili się też panowie ze straży granicznej na motorach, zapytali co tutaj robimy. Jeden zaśmiał się, że wyglądamy przecież całkiem podobnie do rowerzystów na zdjęciach przy mapie Green Velo na MORze. No tak, jesteśmyprzecież tylko zwykłymi rowerzystami jadącymi szlakiem Green Velo. Pożegnali się i odjechali.





Nie spies…

Zdjęcia, których nie ma

Z rowerowej podróży mam takie kadry, których nie nadążyłam łapać obiektywem (wąskim – do niepełnej klatki wzięłam najlżejszy obiektyw: 50 mm. Te złapane kadry więc są dość... bliskie).

To będzie więc wyjątkowy wpis - bez zdjęć.
Tekst o zdjęciach, których nie ma.

Dotykanie cudzej codzienności. Historie jakby podszyte stasiukową narracją. I to poczucie wolności, doświadczania życia...

No to obrazki.
Najpierw Przemyśl. Najchętniej zsiadłabym z roweru i robiła zdjęcia. Przed dworcem panowie taksówkarze. Swojscy i mający obfitość czasu. Przywodzący na myśli tych gruzińskich mężczyzn, którzy cały dzień mogą spędzić na obradach o losach świata. Szczególnie w tak ciepłe dni, kiedy tym bardziej nie ma się gdzie spieszyć. Jeden pan taksówkarz spod przemyskiego dworca stał przy swoim TAXI i moczył herbacianą torebkę we wrzątku w plastikowym kubku. I ten taksówkarz, i ta okolica dworca PKP w Przemyślu, i ta torebka herbaty w tym plastikowym kubku, i ta para unosząca się znad wrzątku w tym porannie…

Dymiący Wezuwiusz, starożytne Pompeje i chaotyczny Neapol

Obraz
Dni robią się coraz krótsze, światu ubywa kolorów, a powietrze coraz bardziej nasyca się melancholią... Tradycyjnie w listopadzie polecieliśmy złapać trochę słońca przed zimą... :) Tym razem padło na Włochy. Bartek we Włoszech nie był nigdy, a ja tylko raz i tylko na chwilę - w Trieście przy granicy ze Słowenią. Celem naszego okołoweekendowego lotu był Neapol - który ponoć jest zupełnie inny od reszty włoskich miast... Trzeba więc jeszcze do Italii wrócić, i sprawdzić, czy rzeczywiście... reszta kraju nie tonie w śmieciach?!.. ;)





Na Wezuwiusz pieszo?