środa, 5 kwietnia 2017

"Szczyt siarką pachnący"... czyli debiut w "n.p.m"! ;)

Wpis wspomnieniowy - zatem i pranie ze wspomnień. Pierwsze, jakie pojawiło się na fotografii prania - prosto spod ukraińskich połonin Świdowca




  Po występie w telewizji - czas na artykuł w gazecie! ;)


Wcale nie miałam tworzyć z tej okazji osobnego wpisu. Ale tak mi się zebrało na wspomnienia...


Pamiętam moje pierwsze zetknięcie się z Magazynem Turystyki Górskiej "n.p.m."... w "Szwagropolu" z Zakopanego. 


To był wrzesień. Te wspaniałe, długie wakacje po maturze. Miałam w sobie dużo tęsknoty do górskich wędrówek i niewiele znajomych podzielających taką pasję. Jedną z tych nielicznych znajomych lubiących chodzić po górach była Klaudia. I właśnie z Klaudią jechałam wtedy na (chyba swoją pierwszą samodzielną?) górską wycieczkę. Tego pięknie słonecznego, wrześniowego dnia weszłyśmy na Grzesia i Rakoń w Tatrach. (Później zdobyłyśmy razem z Klaudią jeszcze niejedną górą... ;) M.in.: ukraińską Bliźnicę w paśmie Świdowca, Wysoką w Pieninach i Dinarę - najwyższy szczyt Chorwacji!). Wtedy wracając "Szwagropolem" z Zakopanego, po całym dniu tatrzańskich wędrówek, czytałyśmy "n.p.m." i myślałam sobie, jakie świetne rzeczy można w życiu robić. Jak mi tęskno do takich górskich podróży. I jak dobrze tym ludziom, którzy piszą artykuły do tej gazety...


z Klaudią, po pierwszym roku studiów, byłyśmy też na parodniowej wędrówce po Bieszczadach... Z plecakami, namiotem i harmonijką. Chyba najbardziej klimatyczna wycieczka w góry, jaką wspominam - pewnie dlatego, że to pierwsza taka w życiu ;)



A wczoraj, w przepiękny, wiosenny dzień kupiłam w empiku na ul. Floriańskiej kwietniowy numer "n.p.m", w którym znalazłam... swój własny artykuł. ;) (Swoją drogą chyba pierwszy raz czytam aktualny numer "n.p.m"! Zwykle w ręku miałam egzemplarze "n.p.m", znalezione w schroniskach lub na festiwalu górskim, mające już co najmniej kilka miesięcy...)


koniecznie zajrzyjcie na stronę 32! ;)


Wyciskam więc z podróży na Azory ile tylko się da... ;) No i dołączyłam do grona ludzi, którzy kilka lat temu wydawali mi się tacy szczęśliwi... bo wędrujący po górach i podróżujący po świecie.


Dobrze tak spełniać swoje marzenia... :)


Fragment mojego debiutu pisarskiego w gazecie ;) można przeczytać tutaj:




wtorek, 21 lutego 2017

Azorskie pranie na szklanym ekranie!

Tego jeszcze nie było! 

Żeby fotografię prania z podróży pokazywać... w telewizji?! ;)





Już wcześniej azorskie opowieści pojawiały się na portalu Góry i ludzie, można też było nas posłuchać w krakowskiej Cafe Szafe podczas slajdowiska z Portugalii... 




A poza oglądaniem zdjęć prania ;) zapraszam też 
do zobaczenia innych moich fotografii --> http://oltarzewska.com.pl

http://oltarzewska.com.pl




czwartek, 1 grudnia 2016

A w listopadzie w Anglii świeci słońce!

23 - 27 listopada 2016

Pranie angielskie, jak malowane - prosto z bristolskiego szpitala:



Tradycją powoli stają się końcowolistopadowe "ucieczki do ciepłych krajów"... Rok temu po słońce lecieliśmy do hiszpańskiego Alicante. Dwa lata temu z przytupem rozpoczęliśmy naszą tradycję listopadowych okołoweekendowych podróży: najpierw wygrzewając się w szwajcarskim słońcu nad Renem, a już tydzień później przechadzając się po słonecznych uliczkach Edynburga.

I tym razem dobra pogoda towarzyszyła nam zarówno w Bristolu, jak i w Londynie.


londyńskie drzewo

widok z parku Hampstead Heath (Londyn)

Londyn, okolice Hyde Park :)

bristolska wiewiórka!


środa, 26 października 2016

Doliny w długich cieniach

 14 - 18 września 2016




A skąd to takie piękne pranie z osiołkiem?

No skąd?


Prosto z gór wysokich i rozległych... Z kraju, do którego wróciłam po roku. Prosto z realizacji podróżniczych, górskich marzeń sprzed niemal dwóch lat... (Swoją drogą za te "zlimerykowane" górskie marzenia wygrałam świetną książkę! ;)). 

poniedziałek, 11 lipca 2016

Rybacka wioska na wyspie

31 maja 2016

pranie z Tai O


To był poniedziałek, słoneczny dzień. Dobre są poniedziałki w turystycznych miejscach. Odpoczynek po weekendzie. Cisza, spokój. Miasteczka jakby trochę na kacu. Rozlazłe, rozmemłane, w niedospaniu.

Ta wioska pachniała swoją rybacką tożsamością. Pustawo było i spokojnie. Na całe szczęście - rybne przysmaki porozwieszane nad korytarzami w ilości minimalnej. Nad korytarzami wśród blaszanych domków na wodzie. Mostki, drewniane przejścia i kładki. Zaułki i labirynty wśród kolorowych łódek. W tle zielone wzgórza, a nad głowami rozpalone słońcem niebo.

Ocean Spokojny muskał ciepłą falą betonowy brzeg.

Pani codziennie uczyła się po jednym angielskim słówku i zagadała w oczekiwaniu na autobus. Że młodzi wyjeżdżają, kto chce teraz żyć z rybołówstwa. Że tradycja zamiera, a święta bywają, i to piękne. Niedawno, raptem, ledwo co się skończyło. Jedzenie było pyszne! A u nas, jak u nas w Polsce, mamy takie specjalne święta? Festiwale?

U nas, u nas... Tak, żniwa! Kończą się zbiory i jest wielkie świętowanie. Ale to na wsiach, na terenach rolniczych.

Tak, tak... A ta wioska ciekawa, taka barwa. Oryginalna. Nietuzinkowa. Podoba nam się, oczywiście!




No to chodźmy na spacer po poniedziałkowym Tai O, w ostatni dzień maja...

czwartek, 7 lipca 2016

Skutery i inne chińskie bajery

maj - czerwiec 2016
 
pranie z Szanghaju


Przechadzka ulicami chińskich miast to dla Europejczyka jedna wielka przygoda.. ;)

Oto parę obrazków z miast Państwa Środka:

Pekin

Hangzhou

Wioski zagubione wśród ryżowych tarasów...


czerwiec 2016

pranie w malutkiej wiosce w rejonie Yuanyang

To była przepiękna część naszej chińskiej podróży - wizyta w rejonie Yuanyang słynnym z szalenie widokowych tarasów ryżowych.


Yuanyang w Yunnanie


Co tu dużo gadać, ruszamy ze zdjęciami!




Ucieczka z górskiego więzienia

czerwiec 2016

pranie z okolicy Dali

Bardzo chcieliśmy w ramach naszego pobytu w Yunnanie zdobyć jakiś górski szczyt. Turystyka w stylu chińskim to jednak coś zupełnie innego od naszych oczekiwań wobec wycieczek w góry - ciszy, spokoju, kontaktu z naturą. Chińscy turyści lubią, żeby było prosto i łatwo. I głośno, i tłocznie. Mozolne wspinanie się po górskich szlakach zupełnie nie jest popularne. Najpierw zatem chcieliśmy udać się w jakieś dzikie chińskie tereny, nie skażone masową turystyką... Nasze wyobrażenia jednak mocno zweryfikowała rzeczywistość - i trudy podróży po Chinach same w sobie będące wyzwaniem i "mozolną wspinaczką". ;)

Dali

Korzystając więc z pobytu w Dali, w rejonie Yunnan, postanowiliśmy popatrzeć na okolicę z górskiej perspektywy.


Widziany z bliska, a nie z kosmosu...

... Wielki Mur Chiński zdobyty!

maj 2016
 
pranie prosto z Pekinu, skąd na Chiński Mur wyruszaliśmy


ach, pogoda była wyśmienita...



Jako, że zdobycie Wielkiego Muru nastąpiło - powstał i limeryk z Wielkiego Muru Chińskiego. ;)

Wędrujemy po Chińskim Murze,
przyglądamy się niejednej górze.
Chińska brać bardzo wesoła,
charkania słychać dookoła
- to przecież leży w ich naturze!



W co wierzą Chińczycy?

Przed próbą odpowiedzi na te poważne pytanie - zdjęcie prania ;) z naszego hostelu w Szanghaju:




Nie jestem religioznawcą ani ekspertem z zakresu wiedzy na temat Chin. Zamiast więc rzetelnej odpowiedzi pojawi się tu nieco zdjęć i obserwacji z naszego 3-tygodniowego pobytu w Państwie Środka.

Ponoć obecnie największym bogiem Chińczyków jest pieniądz.
Trudno zaprzeczać.

My jednak wyruszmy z wycieczką po chińskich świątyniach i wierzeniach bardziej tradycyjnych...

Na początek - świątynie buddyjskie.

Świątynia Nefrytowego Buddy w Sznaghaju:


ciche, spokojne miejsce wśród lasu wieżowców i zgiełku potężnego miasta